czwartek, 30 września 2010

Jak nie ja to kto? Dam radę:)!

Zbliża się godzina zero...a ja nawet nie mam czasu się stresować. Generalnie jestem w proszku a mam nóż na gardle. We wtorek wykasowało mi wszystkie poprawki z rozdziału badawczego w skutek czego musiałam tworzyć i opracowywać moje misternie skonstruowane i obliczone tabelki od nowa...Także zamiast wybierać prezenty dla host rodziny dzień spędziłam przed komputerem.
Dziś rano dostałam maila od Eleny, w którym napisała, że w piątek przyjeżdża siostra Carmela z mężem i synkiem i zostają na cały weekend. Nie bardzo się ucieszyłam bo to jakby nie patrzeć dodatkowy stres. Pozatym wypadałoby maluszkowi też coś kupić. Ale odpisałam, że się bardzo cieszę i nie mogę się doczekać spotkania :) Nie ma to jak szczerość. Właściwie to się cieszę tylko chyba troszeczkę się jednak też boję...
Ale co tam. Poradziłam sobie trzy razy to teraz miałabym nie dać rady? Jak to mawia mój dobry znajomy Mikołajek - śmieszy mnie to! No bo co w końcu kurczę blade!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz