Pierwotnie miałam plan spędzenia tego roku w Andaluzji. Z pewnych względów bardzo mi na tym zależało żeby znaleźć się właśnie w Sevilli. Jednak po szeregu niefortunnych zdarzeń podczas mojego wakacyjnego pobytu w Hiszpanii miałam ochotę wylądować jak najdalej od tego miejsca...I tak się akurat złożyło, że skontaktowała się ze mną rodzina z Walencji. Świetnie, drugi koniec Hiszpanii - no to jadę!
Będę zatem mieszkać z młodym małżeństwem, Eleną i Carmelo, i opiekować się ich dwoma córeczkami. Starsza, Carmela (po tatusiu jak mniemam...) ma 5 lat i spędza większość czasu w szkole. Młodszą, w tym momencie 7 miesięczną Julię, mam zamiar nauczyć bobomigów.A to zdjęcie Eleny z dziewczynkami. Czyż nie są urocze?
Może jeszcze zaprezentuję szanownego Pana Domu z córką.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz